There are no translations available.
 |
Podlaskie ma wreszcie film promocyjny, którego nie musimy się wstydzić. Nie dość, że na miarę europejską, to jeszcze zrealizowany trzy razy taniej niż spot Wschodzącego Białegostoku zamówiony przez magistrat. |
Moja propozycja jest taka. Siadamy wygodnie w fotelu, odpalamy komputer i wybieramy się na wycieczkę do... No właśnie. Nie do jakiejś odległej krainy, ale można powiedzieć, że zaraz za okno. Do Podlaskiego. A wszystko za sprawą filmu reklamowego zrealizowanego przez Urząd Marszałkowski. Trwa niespełna pięć minut, ale ile w nim regionu...
Podlasie jak bajka, ale prawdziwa Wschód słońca gdzieś na bagnach, białowieskie żubry, dalej błękitna toń jezior gdzieś na pojezierzu w okolicach Rajgrodu czy Augustowa. A więc walory przyrodnicze.
Dalej mieszanka kulturowa. Z prawosławnej Grabarki i z supraskiej ławry przenosimy się do Tykocina i będącej jego ozdobą barokowej synagogi. Później widzimy charakterystyczny półksiężyc i napisy po arabsku. Wreszcie wnętrze białostockiej fary. Cztery kultury, które można odnaleźć podczas wędrówki przez region. Dostajemy migawki ze stolicy Podlaskiego. Z Augustowa, gdzie co rokrocznie organizowane sa zawody Pływanie na Byle Czym. I z Podlaskiej Oktawy Kultur, podczas której prezentowane jest dziedzictwo kulturowe regionu.
I nagle przeskok do Narwi, ale już do fabryki ciągników Pronar. Do Mlekovity w Wysokiem Mazowieckiem, do wytwórni kindziuka, wreszcie do Polmosu produkującego znaną w całym świecie Żubrówkę. Obrazki z wnętrz zakładów zaraz skontrastowane są z sielanką. Z ogórkami z Kruszewa, tatarskimi daniami oraz z sękaczami. Jadłem regionalnym, po które od razu chce się sięgnąć... Podlaskie to jednak nie tylko spoglądanie w przeszłość. To też region rozwijający się, z nowymi inwestycjami - jak odmieniony białostocki rynek. To też region pełen kultury. Z filharmonią, teatrami...
Trzeba to powiedzieć. Film naprawdę ogląda się z przyjemnością. Wiadomo, jest lekko podrasowany. Zresztą jak każda tego typu produkcja. Ale nie różni się od innych, promujących Litwę, Estonię, czy kraje z zachodu Europy. Czy nawet od ostatnich spotów reklamowych, którymi promują się w telewizji Śląskie czy Świętokrzyskie (tamte oczywiście są znacznie krótsze, ale Podlaskie dopiero czeka na spot telewizyjny). I jest to film zupełnie pozbawiony patosu i kiczu - w przeciwieństwie do choćby "wschodzącego anioła" [chodzi o emitowaną obecnie w telewizjach reklamę Białegostoku, w ramach kampanii "Wschodzący Białystok", w której główną postacią jest fruwający nad Ogrodami Branickich anioł - red.]. Pomysł z aniołem... cóż, anioły przecież mogą budzić się wszędzie, nie tylko w Białymstoku. Zaś Podlasie w filmie marszałka jest Podlasiem prawdziwym, a nie jakąś wymyśloną, wyśnioną krainą. Jest tym, co można zobaczyć za oknami. Jest prawdziwym "bogactwem różnorodności".
Film trzy razy tańszy- W filmie chcieliśmy pokazać nie tylko miejsca i krajobrazy, które mogą przyciągnąć osoby z zewnątrz, ale też i produkty, które zostały nagrodzone w konkursie Podlaska Marka Roku - mówi Jan Kwasowski, rzecznik Urzędu Marszałkowskiego.
Co ważne - film pokazuje naszą różnorodną krainę za niewielkie pieniądze.
- Film zrealizowała firma Neo Line z Białegostoku za około 30 tys. złotych brutto - dodaje Kwasowski.
Niewiele, zważywszy że znacznie krótszy, półminutowy spot z aniołem przygotowany na zlecenie magistratu przez firmę Papaya Films kosztował 108 tys. zł. Film o województwie realizowany był jeszcze w ubiegłym roku - prócz zdjęć własnych robionych na wiosnę i latem 2009 roku firma wykorzystała też materiały teatrów i filharmonii oraz zimowe zdjęcia z ośrodka sportów w Szelmencie na Suwalszczyźnie. Ale premierę miał dopiero teraz. Jako pierwsi obejrzeli go goście marszałka z dalekiej Rosji. Od wczoraj natomiast może obejrzeć go każdy na portalu Wrota Podlasia. Co ważne, w jego przygotowaniu brali ludzie związani z regionem. Jan Kwasowski mówi, że prócz filmowców z Białegostoku korzenie w regionie ma też twórca muzyki ilustrującej obrazy. A jest nim Marcin Kiełbasiński. Wprawdzie na co dzień mieszka i pracuje w Olsztynie, ale pochodzi z Kleszczel.
Film został zrealizowany jako część kampanii promującej województwo. Jak zapowiada Kwasowski, pokazywany będzie na różnego rodzaju spotkaniach a także np. na targach turystycznych. W najbliższym czasie należy spodziewać się jeszcze spotu telewizyjnego. Jeśli będzie przynajmniej na takim poziomie, to nie mamy się czego wstydzić.
(Gazeta Wyborcza Białystok)