Zapamiętaj mnie
 
 
   

Twoje WirtualnePodlasie

Dołącz do nas
Przypomnienie hasła
 
Get the Flash Player to see this player.
Nierozliczona zbrodnia. 65. rocznica obławy

Obława augustowska była największą zbrodnią dokonaną przez Sowietów na obywatelach polskich po zakończeniu II wojny światowej. Na próżno jednak szukać wzmianki o tym w podręcznikach szkolnych czy encyklopediach. Do dziś nie są znane losy zaginionych podczas obławy, nie wiadomo też, gdzie spoczywają ich szczątki. W poniedziałek minęło dokładnie 65 lat od chwili pierwszych zatrzymań. W sobotę w Gibach rozpoczynają się dwudniowe uroczystości rocznicowe.

 

 

W lipcu 1945 r. oddziały Armii Czerwonej wspomagane przez UB i MO przeprowadziły szeroko zakrojoną akcję pacyfikacyjną obejmującą tereny Puszczy Augustowskiej i jej okolic. Przetrząsały lasy i wsie, aresztując podejrzanych o kontakty z partyzantką niepodległościową. Zatrzymano niemal 2000 osób. Część z nich po brutalnych przesłuchaniach wróciła do domu. Około 600 osób zostało wywiezionych w nieznanym kierunku i wszelki ślad po nich zaginął. Wśród nich - co najmniej 27 kobiet (niektóre były w ciąży) i 15 osób poniżej 18 lat. Zdarzały się rodziny, z których zaginęło po kilka osób (np. trzech braci, matka i dwie córki, ojciec i dwie córki).

Aresztowania trwały od 12 do 28 lipca. Bliscy liczyli, że zatrzymani wrócą. Nadzieja tliła się do 1956 r. Wówczas z zesłania wracały ostatnie osoby. Nie było wśród nich ani jednej osoby zatrzymanej podczas obławy. Rozpoczęły się poszukiwania mogił czy szczątków.
- Punktem przełomowym był 1987 rok. Jeden z członków rodziny, z której zginęło trzech braci i ojczym, poinformował organa ścigania, że mu się przyśniła zbiorowa mogiła, że trzeba sprawdzić miejsce, gdzie mogą być szczątki. Oczywiście była to forma chronienia samego siebie, nie chciał być oskarżony. Wskazał miejsce - to było uroczysko przy drodze Giby - Rygol. Pod naciskiem opinii publicznej przeprowadzono ekshumację. Okazało się, że to szczątki żołnierzy wermachtu. Ponoć niedaleko był niemiecki szpital polowy - opowiada Jan Milewski, historyk.
Historycy doszli do ściany

Kolejna ekshumacja miała miejsce już w wolnej Polsce. Wbrew oczekiwaniom rodzin ofiar potwierdziła ona wyniki pierwszej. Po 1989 r. wszczęto śledztwo. Rozpoczęła je prokuratura w Suwałkach, później włączyła się Główna Komisja Badania Zbrodni Hitlerowskich i Instytut Pamięci Narodowej.
- Śledztwo od samego początku było prowadzone nieudolnie. W 1995 r. prokuratura wojskowa w Rosji na zapytanie Polaków odpowiedziała: W rękach sowieckich znalazło się 590 obywateli Polski. Tylu zostało aresztowanych. W stosunku do 579 osób wytoczono sprawy karne, ale nie wiadomo, co się z nimi stało. Jeżeli dostaliśmy taką informację, to było to już stuprocentowe potwierdzenie, że ci ludzie byli w rękach sowieckich. W tym momencie śledztwo wstrzymano. Do tej pory nie wiadomo, gdzie są groby tych osób, nikt nie zrobił nic, aby wyjaśnić okoliczności tej zbrodni - twierdzi Milewski.
Instytut Pamięci Narodowej od 10 lat zajmuje się sprawą obławy. W kraju archiwiści IPN zebrali już wszelkie dostępne materiały i doszli do przysłowiowej ściany - możliwość prowadzenia śledztwa na terenie Polski już się wyczerpała. Od lat podlascy historycy zwracają uwagę, że wyjaśnienie zbrodni nie jest możliwe bez interwencji politycznej i to na najwyższym szczeblu. Mord w rejonie Puszczy Augustowskiej ma wiele wspólnego ze zbrodnią katyńską, dlatego nie może być wyjaśniony bez przyzwolenia najwyższych czynników w Rosji. A żeby do tego doszło - musi być presja ze strony władz polskich i ciągłe monitorowanie sprawy. A z tym jest, oględnie mówiąc, nie za dobrze.
Przerwane życiorysy

W ubiegłym roku prokuratorzy IPN wysłali do Rosji kolejną prośbę o pomoc prawną. I kolejna pozostała bez odpowiedzi. Póki co, Instytut wydał dwie książki poświęcone obławie: jedna opowiada o zaginionych, druga to wybór źródeł odnalezionych w ramach śledztwa.
Autorką pierwszej jest Alicja Maciejowska, opozycjonistka, dziennikarka radiowa, członek Obywatelskiego Komitetu Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 r., która od lat usiłowała rozwikłać tajemnicę zbrodni. Pojechała do rodzin zaginiony i przez wiele lat z nimi rozmawiała, spisywała poszczególne historie. W efekcie powstała książka "Przerwane życiorysy", zawiera biogramy osób zaginionych.
- Najtrudniejsze było przełamanie lodów, pokonanie braku zaufania i strachu. Ci ludzie przez tyle lat przyzwyczaili się bać. Bardzo trudno było ustalić, kto należał do AK, kto do partyzantki - mówi w rozmowie z "Gazetą" Alicja Maciejowska. - W nawiązaniu kontaktów, o ironio, bardzo pomogła bezpieka. Chodziła za mną, wchodziła do domów i tołokowała tym ludziom, jaka to ja jestem zła. A oni na to: że jak SB mówi o mnie źle, to chyba ja taka najgorsza nie jestem. I tak zaczęło się spisywanie, życiorysów. Rodziny przekazywały kolejne nazwiska, adresy. I się udało.

Obława w źródłach

Druga pozycja to "Obława Augustowska. Lipiec 1945. Wybór źródeł" pod redakcją Jana Jerzego Milewskiego i Anny Pyżewskiej powstała przy współpracy białostockich historyków. To najistotniejsze źródła odnalezione zarówno w ramach śledztwa, jak i w trakcie badań prowadzonych przez historyków pracujących w Instytucie i poza nim. Przybliżają sam przebieg obławy oraz wieloletnie starania rodzin i lokalnych środowisk mających na celu wyjaśnienie losu zaginionych. Tom zawiera wybór 125 dokumentów, w tym relacje, fragmenty wspomnień, dokumenty podziemia niepodległościowego, władz administracyjnych oraz bezpieki. Są tu sprawozdania z udziału w akcji ("dnia 18 lipca na terenie powiatu zatrzymano 280 osób, z których już rozpoznano 8 członków AK oraz znaleziono 13 karabinów. Brało udział 8 pracowników PUBP. Wśród zatrzymanych znajduje się dużo bandytów i współpracujących z nimi, rozpoznanie których odbywa się. Aparat śledczy sowiecki nie nadąża przesłuchiwać zatrzymanych, którzy przyznają się dobrze i wyjawiają innych" - tak kierownik PUBP w Augustowie pisał do kierownika PUBP w Białymstoku). Są dokumenty potwierdzające, że władze samorządowe niższego szczebla szukały swoich obywateli i pracowników, śląc pisma do władz centralnych, i używając różnych argumentów z "brakiem rąk do pracy" na czele. Sporo jest dokumentacji obrazujących poszukiwania indywidualne prowadzone przez rodziny. Szczególnie wyrazista na tym tle jest korespondencja Jadwigi Pietrołaj z Olecka, usiłującej odszukać swego syna Tadeusza. Jest tu i list do prezydenta Bieruta, w którym matka pisze: "Odnoszę się z żalem do Władzy Ludowej za tak tajemnicze potraktowanie sprawy syna. Obywatelu Prezydencie, wierząc usilnie w Twoją sprawiedliwość, zwracam się z prośbą o interwencję" (w efekcie wszczęto dochodzenie, trwało trzy lata, oczywiście bez powodzenia).

(Gazeta Wyborcza Białystok)

 
 
 
  • 0
  • 1
  • 2

Dziedziniec godny Branickich

News image

Zakończyły się właśnie prace przy renowacji dziedzińca wstępnego pałacu Branickich. Ale by przywrócić blask ogrodom, potrzeba jeszcze lat. Można wręcz powiedzieć, że to dopiero kroczek, by cały teren założenia parkowego wokół siedziby magnackiej Branickich wyglądał jak za ich czasów....

Wiadomości z regionu | Niedziela, 18 Lipiec 2010

Czytaj dalej...

Nierozliczona zbrodnia. 65. rocznica obławy

Obława augustowska była największą zbrodnią dokonaną przez Sowietów na obywatelach polskich po zakończeniu II wojny światowej. Na próżno jednak szukać wzmianki o tym w podręcznikach szkolnych czy encyklopediach. Do dziś nie są znane losy zaginionych podczas obławy, nie wiadomo też, gdzie spoczywają ich szczątki. W poniedziałek minęło dokładnie 65 lat ...

Wiadomości z regionu | Piątek, 16 Lipiec 2010

Czytaj dalej...

Nadrzeczne bulwary zaprojektowane. Za tydzień

Do poniedziałku architekci mieli czas na złożenie prac w konkursie na koncepcję zagospodarowania śródmiejskich bulwarów nad Białą. O możliwość realizacji powalczy około 10 pracowni ...

Wiadomości z regionu | Poniedziałek, 12 Lipiec 2010

Czytaj dalej...
Wiecej z: Wiadomości z regionu
next
prev
 
 
  • Pogoda
  • Nieznane historie
  • Sondy
  • Polecamy
Wystąpił problem z odczytywaniem danych. Proszę spróbować później. Wystąpił problem z odczytywaniem danych. Proszę spróbować później.
 

Wielki pałac w Białowieży, czyli krótka historia carskiej rezydencji Romanowów

News image

Główne wejście do rezydencji znajdowało się po stronie południowej, aczkolwiek zarówno z południowej, jak i z północnej strony do pałacu prowadziły okazałe murowane schody łączące się z przestronnymi tarasami.Najbardziej charakterystyczne...

READMORE
Podoba Ci się nowy wizerunek portalu?
 
zobaczpodlasie
 
 
 
 
     
 
Analiza ogladalnosci witryny